środa, 31 października 2012

Wieprzowina z warzywami

Zanim moi drodzy "rozdam" naklejki, o których wcześniej pisałam tu: A miała być niespodzianka (mowa o nalepkach na słoiki), to muszę je najpierw wyprodukowywać. 

Tymczasem napiszę o pysznej potrawie, a mianowicie o wieprzowinie z warzywami, możecie ją podawać zarówno z ryżem jak i makaronem. Ostatnio zreszsię zdenerwowałam, bo internetu prawie przez 2 dni nie było (podobno ktoś się na lewo podłączył).


Wieprzowina z warzywami 
(dla 2 osób)
Składniki: 
- 250 g pieczarek (małe najlepsze),
- pół puszki pomidorów,
- pół pomarańczy lub jedna mała,
- 50 dag wieprzowiny,
- 1 łyżkę octu winnego,
- kawałek selera,
- 2 marchewki,
- 1 duży por lub dwa mniejsze,
- olej, łyżka masła, smalec,
- szczypiorek.

Przygotowanie: 
Mięso opłukać, osuszyć i pokroić w paski. Pomidory wraz z zalewą przetrzeć przez sito. Z pomarańczy wyciskamy sok, mieszamy go z pomidorami, octem solą i pieprzem. Do tak przygotowanej marynaty wkładamy mięso i odstawiamy na około 45 minut w chłodne miejsce.

Seler i marchewkę obieramy, myjemy, kroimy w paseczki. Por płuczemy i kroimy w słomkę. Przygotowane tak warzywa przysmażamy na oleju. Pieczarki oczyścić.

Mięso wyjąć z marynaty, zrumienić na maśle i smalcu, wyjąć z patelni, trzymać w cieple. Pozostałą marynatę wlać na patelnię, podgrzać. Dodać pieczarki, dusić 15 minut.

Mięso wymieszać z sosem pieczarkowym. Podawać z warzywami  i makaronem, posypać zieleniną.

A jeśli ma być z ryżem to należy obrać cebulę, posiekać na 2 łyżkach tłuszczu, wrzucić szklankę ryżu, przesamażyć. Całość wraz z pieczarkami dodać do marynaty i dusić około 20 minut, aż ryż stanie się miękki.

Życzę smacznego ...  


       

Nalewka na chandrę

Nie ma nic lepszego na zimowe wieczory niż porcja napoju, od którego krew żywiej krąży. Może to być herbatka z rumem, albo coś znaczniej wyrafinowanego, mam na myśli domowe nalewki rozgrzewające i leczące.

     

Cierpliwości, cierpliwości i jeszcze raz cierpliwości ... nalewka potrzebuje.
 
Nalewki po przelaniu do butelek powinny leżakować co najmniej pół roku. Im dłużej dojrzewają, tym są lepsze i skuteczniejsze.

 
Francuzi mają swoją "
café flambe " - bardzo mocną, wrzącą kawę z kostką cukru i kieliszkiem spirytusu. Irlandczycy " Irish coffee " - kawę z cukrem, wódką i bitą śmietaną. Anglicy grog - gorący koktajl z czerwonego wina, rumu, cukru i owoców. Naszą specjalnością są krupniki i miody, grzane wina i piwa z korzeniami, a także wspaniałe, znakomicie rozgrzewające, wytrawne i słodkie nalewki.

Nie mogło ich zabraknąć w żadnej staropolskiej kuchni lub raczej "apteczce" (czytaj tu:  Apteczka przyjemna, ówczesny "super market"

Każda szanująca się gospodyni trzymała je pod kluczem i ściśle wydzielała w zależności od potrzeb. Miała nalewki pomagające na migreny, bóle brzucha i serca, na bezsenność i nerwy, chandrę i melancholię lub łagodzące skutki przejedzenia lub przepicia. 

Wódek tych używano także przy rozmaitych chorobach. Malinówką leczono przeziębienia, anyżówką i zieloną nalewką sosnową - suchy kaszel, orzechówką, pieprzówką, kardamonówką - bóle żołądka.

Sposoby przyrządzania nalewek należały do ścisłych sekretów każdego dworku. Dzisiaj nie ma już dworków, nie ma też sekretów.


Robiąc nalewki pamiętajmy: po pierwsze; na nalewki wybiera się owoce zdrowe, dojrzałe, zioła i korzenie świeże i aromatyczne, po drugie; owoców, ziół  i korzeni nie wolno zalewać czystym spirytusem ani zbyt słabą wódką (spirytus zwarzy owoce, słaba wódka nie wydobędzie z nich całego aromatu i smaku).

Nalewka korzenna na chandrę
Składniki:

... 1/2 litra spirytusu 95%, 1/2 litra wódki 40%, laska cynamonu, laska wanilii, 6-8 goździków, 1/2 łyżki otartej skórki z pomarańczy, 1/2 łyżki kwiatu muszkatołowego, albo mielonej gałki muszkatołowej
Na syrop
- szklanka miodu, szklanka przegotowanej wody.

Przygotowanie
1.
Sklórkę pomarańczową, wanilię, cynamon, gałkę muszkatołową i goździki wrzucić do gąsiorka. Wódkę wymieszać ze spirytusem, zalać przyprawy. Gąsiorek szczelnie zakorkować i odstawić w ciepłe miejsce na 2 tygodnie.

2. Codziennie potrząsać gąsiorek. Po dwóch tygodniach nalewkę przefiltrować przez gazę (sito wyłożyć podwójnie złożoną gazą).

3. Przygotować syrop: miód i wodę zagotować w dużym rondlu, zdjąć z ognia. Do gorącego syropu powoli wlewać przefiltrowaną nalewkę, dokładnie wymieszać. Rozlać do butelek, szczelnie zakorkować i odstawić w chłodne miejsce na co najmniej 5-7 miesięcy.

W odpowiednim czasie nalewka nie tylko rozgrzeje i skutecznie poprawi nastrój, lecz także zlikwiduje uczucie zbyt pełnego żołądka.







Słój
, w którym przyrządzamy nalewkę, trzeba szczelnie zamknąć. Butelki do których przelejemy prawie gotową nalewkę, najlepiej jest po zakorkowaniu zalakować. Przechowujemy je w ciemnym miejscu, by nalewki nie straciły koloru.


Post w ramach przenosin z Onetu

niedziela, 28 października 2012

A MIAŁA BYĆ NIESPODZIANKA ...

Pomyślałam sobie, że zrobię Wam moi drodzy niespodziankę. Tak, tak, bo to miała być niespodzianka! Niestety pomyślałam jeszcze troszku i doszłam do wniosku - "wszystko OK, ale jak tu potem to ugryźć od strony "technicznej". I w związku z tym mam zapytania:


- Czy taki rozmiar jak tu zamieściłam będzie dobry?
- Czy dacie radę to sobie wydrukować?
- Czy takie nalepki będą dobre? 
- No i jak się podobają?
Powiadam nieraz mężowi, że to on i ja w jesieni naszego życia.

  Już na tyle się wywiedziałam, że można kupić taki specjalny papier, który jest już z klejem  na nalepki i na nim właśnie najlepiej te nalepki wydrukować.

I to już byłoby na dzisiaj tyle, czekam na wasze opinie!

Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia ...

środa, 24 października 2012

Racuszki z dyni

 Dzisiaj mam dla Was do zrobienia pyszne racuszki z dyni, a wczoraj napisałam tuDynia i co nieco o niej 

Przygotowując dynię do tych racuszków można ją zetrzeć na tarce lub ugotować, tak jak już wcześniej pisałam tu: Dynia na zupę 

Tak przygotowana dynia na zupę, niekoniecznie zawsze musi być li tylko na zupę, ale można z tej "paćki" zrobić różne racuszki, placuszki.


Racuszki z dyni 
Składniki:
- 30 dag dyni,
- 2 jajka,
- 2 szklanki mąki,
- 50 dag kefiru (najlepsze jest kwaśne mleko ale skąd je dzisiaj wziąć, chyba, że ... zrobimy sami),
- 1 łyżka masła,
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
- 3 kwaskowe jabłka,
- olej do smażenia,
- sól, cukier do smaku,
- żurawina w słoiczku i liście sałaty do dekoracji.

Przygotowanie: 
Dynię  obrać z twardej skórki, usunąć "wnętrzności" wraz z pestkami. Miąższ zetrzeć na tarce o dużych oczach, można także pociąć ją na kawałki i zagotować, zrobić z niej paćkę i dopiero taką dodać do ciasta.

 Oddzielić żółtka od białek. Masło utrzeć z żółtkami, połączyć z kefirem i dynią. Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli i dodać do ciasta. Delikatnie mieszać, stopniowo dodając przesianą mąkę wraz z proszkiem do pieczenia. Na koniec doprawić wszystko odrobiną soli. Można także dodać troszku cukru dla poprawienia smaku.

 Jabłka umyć, obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić w cienkie plasterki i wrzucić do ciasta. I raz jeszcze wszystko wymieszać. Teraz możecie ciasto spróbować i jeśli wyda się za mało smakowite, dodać jeszcze składników smakowych.

Na patelni rozgrzać oleju na tyle, aby racuchy były w nim co najmniej do połowy zanurzone. Smażyć z obu stron na małym ogniu na złotobrązowy kolor.

Ostatnie jabłko umyć i wraz ze skórką pokroić na cienkie plasterki. Placuszki wyłożyć na talerz, kłaść na każdym racuszku łyżeczkę żurawiny ze słoika. Ozdobić sałatą i plastrami jabłka. 

A jak zrobić kwaśne mleko (oto jest pytanie?) napisałam tu:  Pij mleko, będziesz duży, pij mleko zsiadłe, będziesz jeszcze większy       

Życzę smacznego ...

niedziela, 21 października 2012

Kaczka (gęś) z jabłkami


(...) Martwiły się inne kaczki:
"Co będzie z takiej dziwaczki?"
Aż wreszcie znalazł się kupiec:
"Na obiad można ją upiec!"
Pan kucharz kaczkę starannie
Piekł jak należy w brytfannie,
Lecz zdębiał obiad podając,
Bo z kaczki zrobił się zając,
w dodatku cały w buraczkach.
Taka to była dziwaczka!
Fragment wiersza J. Brzechwy

Zapewne wielu z Was zna i pamięta ten wiersz z lat dzieciństwa (tu babcia się rozmarzyła, ach kiedy to było ...). Ja nie mogłam się oprzeć aby go nie zacytować przy okazji pisania o kaczce.
Zanim jednak przystąpimy do przyrządzania potrawy z niej, musimy zapoznać się z kilkoma zasadami, które mogą uczynić z niej pyszną potrawę. A mianowicie:

1. Jeśli jest możliwość, zawsze warto kupować młode sztuki drobiu. Poznać to można po miękkim mostku i jasnej, prawie białej skórze. Także tłuszcz młodej kaczki lub gęsi jest bardzo jasny, a nie żółty. Gęsi młode można rozpoznać również po szarych lub czarnych łapkach, starsze sztuki mają łapki czerwone.
2. Drób musi być dobrze dopieczony, ze względu na zagrożenie salmonellą. Dlatego przed końcem pieczenia lub duszenia trzeba wbić w tuszkę lub jej przyrządzaną część widelec i sprawdzić, czy wypływający sok jest złocisty.
3. Kaczki i gęsi najlepsze są pieczone z nadzieniem. Pasują do nich przede wszystkim nadzienia owocowe i cytrusy. Ich kwasek zwiększa kruchość mięsa, wzbogaca smak, a także ułatwia strawienie dania. Tuszki przed pieczeniem trzeba uformować, związać nóżki, spiąć brzuch i skrzydła. Dusi lub smaży się piersi oraz uda.
4. Aby zioła, którymi posypuje się drób, nie przypalały się, wystarczy wymieszać je z olejem lub innym płynnym tłuszczem.
5. A najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby kaczki nie rozmrażać w temperaturze pokojowej, ale po wyjęciu z zamrażalnika trzeba nam ją położyć w lodówce na najniższym jej poziomie. Czasami na rozmrożenie, trzeba poczekać  więcej niż jeden dzień. W przeciwnym razie mięso będzie twarde i niesmaczne.
6. Gdy kaczka jest już rozmrożona dobrze jest usunąć z niej widoczny tłuszczyk, który potem może posłużyć nam do wysmarowania i wyłożenia brytfanny. A piersi kaczki intensywnie uciskaj palcami - dzięki temu po upieczeniu będzie bardziej soczysta. 

Czas pieczenia gęsi lub kaczki w temperaturze 200 st.C: na każde 50 dag mięsa należy liczyć 20 minut, a na dopieczenie dodatkowo 20 minut. Kaczki nie powinno się kroić wcześniej niż 10-15 minut po wyjęciu z piekarnika, gdyż sok wypłynie i mięso będzie suche!   

Kaczka (gęś) z jabłkami 
Składniki:
- kaczka lub gęś,
- 5-6  dość twardych winnych jabłek (ilość zależy od wielkości kaczki),
- olej,
- majeranek, sól.

Przygotowanie: 
Kaczkę oczyścić, opalić nad ogniem lub pozostałości pierza usunąć pęsetą, umyć i osuszyć papierowym ręcznikiem. Majeranek, sól i olej wymieszać i dobrze natrzeć tym kaczkę w środki i na zewnątrz. Zostawić w chłodnym miejscu na 2 do 24 godzin.

Piekarnik rozgrzać do temperatury 200 st.C. Kaczkę piecze się w zamkniętym naczyniu. Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne, pokroić w ćwiartki lub ósemki, oprószyć z lekka majerankiem roztartym w dłoniach, włożyć do brzucha kaczki od strony kupra i spiąć wykałaczkami lub zszyć.

Brytfannę nasmarować i wrzucić do niej wcześniej odcięty tłuszczyk, rozgrzać i włożyć na to kaczkę. Następnie przykryj  i wstaw do nagrzanego piekarnika. Pamiętaj! Cały czas podlewamy (nawet co kilka-kilkanaście minut) kaczkę sosem, który się wytworzy podczas pieczenia. 
Jeśli by było za mało tego wytworzonego sosiku, można wlać około pół szklanki wrzątku.

Zrumienioną kaczkę po wyjęciu z piekarnika nigdy od razu nie kroimy, ale dajemy jej troszku odpocząć, nakrywając formę folią aluminiową i tak zostawiamy na około 15 minut.
Jeśli nakłujemy kaczkę i wypłynie z niej sok w kolorze złocistym a nieróżowym, kaczka już jest dobra.

Wyjąć jabłka, kaczkę pokroić, ułożyć na ogrzanym półmisku i podawać z pieczonymi ziemniakami i czerwoną kapustą na gorąco lub surówką.

     Rada K. Ćwierczakiewiczowej 
"Jabłka duszone do gęsi albo kaczek". 

"Jabłka podawane do pieczystego, mianowicie: gęsi, kaczek i wieprzowiny, powinny być ciepłe. Oprócz marmolady lub sosu jabłkowego (...) najsmaczniejsze są jabłka duszone. Obrane jabłka winowate przekroić na połowę, wybrać pestki, ułożyć w rondel, włożyć na 6 jabłek łyżkę młodego masła, ćwierć funta cukru i kilka łyżek gorącej wody, postawić na wolnym ogniu, niech się duszą pod przykryciem z pół godziny najwięcej, a najlepiej się widzi jak są już dobre, gdy widać, że się sos wysadził, podać gorące do pieczystego".

Życzę smacznego ...   
                                  

środa, 17 października 2012

SOSY MOJO


Sosy mojo pochodzą z kuchni Wysp Kanaryjskich, która jest połączeniem lokalnej tradycji i wzorów napływających ze stałego lądu, głównie z Hiszpanii. Kuchnia ta oznacza prosto, smacznie i ... dużo. Taką kuchnię właśnie lubię ... 

Popularną potrawą na wyspach są papas arrugadas - małe ziemniaczki posypane solą, podawane z sosami czosnkowymi mojo (zielonym z pietruszką i kolendrą, czerwonym z papryczką chili lub białym - podobnym do majonezowego). W tradycyjnych kanaryjskich restauracjach kelner zwykle proponuje papas jako przekąskę.

Aromatyczne czosnkowe sosy mojo 
Verde - zielony
4 ząbki czosnku obrać z łupiny i przecisnąć przez praskę. Pęczek natki pietruszki i pęczek kolendry umyć, osuszyć, listki oderwać od gałązek i zmiksować na jednolitą masę, dodając 4 łyżki oleju, czosnek, około szklanki wody i 2 łyżki octu winnego. Całość przyprawić solą i pieprzem. Jeśli sos będzie za rzadki, można do niego dodać miąższ czerstwej kajzerki, lub po prostu dodać wcześniej mniej wody. Sos ten podajemy do wędlin, mięsa i serów.

Rojo - czerwony 
8-9 ząbków czosnku obrać, posiekać. Strąk papryczki chili umyć i oczyścić z nasion, drobniutko posiekać. Dużą szczyptę kminku utłuc w moździerzu lub zemleć. 10 małych pomidorów, np. koktajlowych przepołowić na pół i upiec w piekarniku lub na grillu. Czosnek, chili i kminek utrzeć, dodać podpieczone pomidory i utrzeć na jednolitą masę. Cały czas ucierając, dodawać po trochu 1/2 szklanki oleju, 1/2 szklanki octu winnego i 1/2 szklanki wody. Przyprawić solą i szczyptą cukru (do smaku). Odstawić do lodówki na 24 godziny. Podawać do wędlin, mięsa i ryb.
Te przepisy znalazłam w gazetce "Moje gotowanie" - styczeń 2003 nr 1(98)

Postanowiłam więc o nich napisać, bo wydały mi się bardzo prostymi i dobrymi sosami. Teraz jeszcze dopiszę kilka moich uwag ...

   Pamiętajcie!   Czyszcząc papryczkę chili nigdy nie dotykajcie oczu, bo ... bo nie! A może ktoś z Was już doświadczył tego uczucia poprzez potarcie oczu przy czyszczeniu chili?! No to już nauczkę ma ... ha-ha. I jeszcze jedno, myślę, że jeżeli chcecie otrzymać sos gęsty, to po prostu trzeba dawać mniejsze porcje tych składników płynnych (dodać zawsze można, a ująć już nie).

Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia ...      

niedziela, 14 października 2012

Dynia a la coś tam


Ponieważ w tym roku, dynia mi "strasznie" wyrosła, miałam z nią problem nie lada, co z niej zrobić, żeby sobie nie zaszkodzić. Nie udało się tak do końca, bez szkody obejść, bo ... odcisk na rączce zrobiłam i w ten sposób, sobie zaszkodziłam.
Gdy zerwałam dynię bardzo byłam ciekawa, ileż to ona może ważyć? Po zważeniu, okazało się, że jej waga wynosi 50 kg. Może nie jest tak duża jak u mojego blogowego kolegi Zbyszka (100 kg), ale też miałam co z nią robić :)
Oprócz tej ogromnej  dyni były jeszcze i pomniejsze dwie, które porozdawałam.
Miała być dynia a la ananas a wyszła a la pomarańcza ...
Smak tej dyni zależał będzie od tego jakiego aromatu doń użyjecie. Można potem tak zrobioną dynię zajadać sobie samą, lub dodawać do mięs czy słodkich sałatek. Polecam ją, jest bardzo pyszna, a taki słoiczek mam na jedno posiedzenie, np. przed telewizorem :)
Dynia a la coś tam 
 Składniki:
...
1,5 kg dyni, 1,5 szklanki cukru, 1 kwasek cytrynowy, 1 aromat (jak do ciasta dajecie) ananasowy, pomarańczowy itp.

Przygotowanie:
1.
Obraną i wypestkowaną dynię kroimy w kostkę, taką na małego gryza. Do dużej miski wkładamy pokrojoną dynię, posypujemy cukrem, kwaskiem cytrynowym i polewamy aromatem. Wszystko mieszamy. Kwasek cytrynowy daje nam to, że dynia zachowa kolor. Odstawiamy na dwie godziny, od czasu do czasu mieszając (no powiedzmy, że nawet często mieszamy). W ten sposób dynia puszcza nam bardzo dużo soku.

2. Przekładamy kostkę z dyni do umytych słoików, zalewamy powstałym sosem, zakręcamy. Wkładamy słoiki do dużego garnka, i zalewamy wodą do 3/4 wysokości ich. Pasteryzujemy około 15-20 minut, od momentu zagotowania. Studzimy je stawiając do góry dnem.

  Życzę smacznego ...
 

sobota, 13 października 2012

Bigos też historię swoją ma

Bigos pojawił się najprawdopodobniej w kuchni polskiej w XV wieku. Wyrósł z naszej tradycji przyrządzania kiszonek i gospodarskiego zużywania poświątecznych, mięsnych resztek i już na stałe u nas ostał. To tradycyjne danie dla kuchni polskiej, a jest to nic innego jak kapusta z mięsem.

W kuchni staropolskiej, zwłaszcza na polowaniach znany był bigos z "wiwatem". Polegał on na ogrzewaniu przygotowanej wcześniej potrawy w garnku z pokrywką szczelnie zalepioną ciastem. 

Głośne wystrzelenie pokrywki pod wpływem ciśnienia oznaczało gotowość potrawy do spożycia. Warto jeszcze nadmienić, że każdy szanujący się szlachcic wybierający się na kulig, polowanie czy też w odwiedziny do sąsiada, zabierał ze sobą kociołek z bigosem.

poniedziałek, 8 października 2012

Hibiskus - kwiat jednego dnia

Witajcie moi drodzy w ten piękny jesienny dzień, u mnie jest ślicznie, słonecznie i gdzieniegdzie liście zaczynają przybierać wszystkie barwy - jest pięknie!
Myślałam,że ten post będzie krótki i zwięzły, ale nie dało się, gdy zaczęłam serfować po necie znalazłam tyle informacji o tym kwiecie, że musiałam się nimi z Wami podzielić.

 Hibiskus "Rosa" (powiększ)

Zacznę najpierw od przedstawienia mojego hibiskusa (będzie przewijał się na wszystkich fotkach w tym poście zamieszczonych), oto on ... jest piękny! Jedno tylko zastrzeżenie do niego mam, to to, że kwitnie jeden dzień, no może dwa. Ale nic to, gdyż zaraz pojawiają się następne kwiatki. Liście jego też są piękne o ciemnozielonym kolorze, które pięknie błyszczą się. Mój hibiskus jest w kolorze różu, a w środku kwiatu wyrasta sobie taki piękny, jakby owłosiony pręcik. Pierwszy raz (był wtedy w ogródku) wypuścił właśnie takiego kwiatka jakiego widzicie na fotce, ale już następnym razem to było tak, jakby się podwoił (nawet potroił), bo miał o wiele więcej płatków kwiatowych, a do tego wyrosły mu, aż dwa pręciki.


 Teraz napiszę pewną legendę o hibiskusie, którą znalazłam w necie.

  "Dawno, dawno temu, żyła sobie pewna piękna niewiasta, obdarzona przez opatrzność niezwykłym talentem do śpiewu i pióra. Mieszkańcy jej rodzinnej wioski z uwielbieniem wsłuchiwali się jej pieśni. Był tylko jeden szczegół, który do szczęśliwego życia dziewczyny dolewał kroplę goryczy. Miała ona męża. Dobrego i kochającego, ale dotkniętego straszliwą chorobą – ślepotą. Wielu mężczyzn chciało uwieść śpiewaczkę, ale ona, kochając swego męża odprawiała każdego z zalotników.
Pewnego dnia jednak do wsi przybył potężny i bogaty szlachcic, na czarnym rumaku wiodący przegląd swych posiadłości. Ujrzał on zrazu dziewczynę o nieprzeciętnej wprost urodzie i natychmiast zakochał się bez pamięci. Wyznał jej swą miłość i spytał czy nie chciałaby z nim dzielić życia, lecz ona po raz kolejny odmówiła. Bogacz ponawiał jednak swe prośby, lecz rozzłoszczony upartością dziewczyny wysłał do wsi swe sługi by ją porwali. Tak też się stało, lecz sprowadzona na pałace dziewczyna nadal broniła swej wierności i czystości. Rozwścieczony szlachcic skazał ją ostatecznie na karę śmierci…
Przepełnieni żalem mieszkańcy wioski pogrzebali jej ciało obok domu, w którym niegdyś mieszkała wraz ze swym mężem. Ten zaś, gdy dowiedział się o nieszczęściu upadł przed grobem ukochanej i roniąc łzy nigdy go już nie opuścił. Upłynął miesiąc. Grób, rozpaczającego męża oraz dom obrosła gęsto piękna, czerwona niczym miłość nieszczęśliwego małżeństwa roślina o słodkawym aromacie. Rośliną tą był właśnie hibiskus."
Źródło: http://www.przyfilizance.pl/rodzaje-i-gatunki/1808.html


Teraz opowiem o pielęgnacji i wymaganiach hibiskusa a także o jego walorach. Ponieważ mój blog najwięcej dotyczy kuchcenia, zacznę więc od kuchni. 
Hibiskus w kuchni wykorzystywany był od lat. Przyrządzano z niego syropy, soki, dżemy, galaretki, aromatyzowano nim desery oraz sosy. Ich liście zaś dodawano do sałatek lub potraw mięsnych. A najbardziej znana jest herbatka karkade, która może być podawana na zimno lub jako rozgrzewający napój. 

Hibiskus po zwiędnięciu kwiatu tworzy zgrubiony kielich kwiatowy.
Herbatkę przyrządzamy z kielichów suszonych lub świeżych. Zalewamy je wrzątkiem i zaparzamy kilka minut. W zależności od tego jak ma być podana. Jeśli na gorąco to warto dodać do niej odrobinę miodu, 1-2 goździki, plasterek świeżego imbiru i kropelkę rumu. Taka herbatka jest dobra na zimowe, chłodne wieczory. Na zimno jako napój orzeźwiający - dodać cukier trzcinowy i szczyptę wanilii, ewentualnie lód. Napojem tym zwanym karkade zachwycali się już egipscy faraoni. Najbardziej z tak przyrządzanych napojów słynie Egipt i Sudan oraz Karaiby. Schłodzona herbata z kwiatów hibiskusa orzeźwia i dodaje energii. Gorąca jest dobrym antidotum na infekcje.


Pielęgnacja hibiskusa 
Hibiskus, ketania, róża chińska, to jedne z wielu nazw tego kwiatu.
Hibiskus kwitnie bez przerwy od wczesnej wiosny do późnej jesieni. 

 Jest rośliną łatwą w pielęgnacji, ale wrażliwą na zalanie korzeni. W okresie wegetacji lubi być podlewany regularnie, niewielką ilością wody 2 razy w tygodniu, a w zimie wystarczy tylko raz. 

Potrzebuje wysokiej wilgotności powietrza, dlatego trzeba go prawie codziennie zraszać miękką wodą. Roślinę nawozi się rozcieńczonym płynem do roślin kwiatowych w okresie intensywnego wzrostu, raz na dwa tygodnie.

 Jesienią i zimą nie nawozimy wcale, dajemy jej odpocząć.
Wymaga stanowiska dobrze naświetlonego, ale nie w pełnym słońcu. Wiosną i latem najlepiej rośnie w temperaturze 18 - 21 st.C., maksymalnie 27 st.C. 

Jesienią i zimą temperaturę należy obniżyć do 15 st.C. Jeśli temperatura spadnie do 10 stopni, liście zaczynają opadać. Od czerwca hibiskus można wystawić na balkon lub taras. A do domu powinien wrócić najpóźniej pod koniec września.

Hibiskus jest rośliną długowieczną. W doniczce może osiągnąć wysokość nawet do 2 metrów. Wymaga silnego i regularnego przycinania każdej wiosny. Przesadzanie wykonuje się zwykle tuż po cięciu rośliny.

Badania naukowe wykazały, że otrzymane z hibiskusa ekstrakty obniżają ciśnienie skurczowe i rozkurczowe u osób z umiarkowanym nadciśnieniem. 

Hibiskus pomaga także w utrzymaniu prawidłowej ilości cholesterolu w organizmie. Wyciągi z suszonych kwiatów tej rośliny chronią wątrobę oraz serce. Dzieje się to za sprawą polifenoli, które neutralizują wolne rodniki i nie dopuszczają do niszczenia komórek.

 Natomiast zawarte w kwiatach antocyjany chronią przed rozwojem komórek nowotworowych.


Taki stroik sobie zrobiłam z dyniek ozdobnych. Ponieważ mam ich dużo to zrobię jeszcze jeden, ale w kuchni. Pojechałam do lasu na grzyby, a zamiast grzybów uzbierałam szyszki :) Nie powiem, przydały się właśnie do tego stroika.

  Życzę miłego tygodnia ...

Obserwatorzy

Witam wszystkich i piszę jak się sprawy mają ...

" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin

... i to jest moje motto życiowe. A żyję, niech pomyślę ... o rany, to minęło już pół wieku, czyli jam wiekowa babcia!
Nie tylko jam wiekowa, ale i szczęśliwa babcia, bo mam dwoje wnucząt, które chcą żeby babcia coś dobrego do zjedzenia im zrobiła ... "u babci jest słodko, dom pachnie szarlotką" ...
Znakiem moim zodiakalnym jest Bliźniak, choć w życiu jestem jedynakiem.
Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety.Ja staram się poddać pomysł, który sama prędzej czy później też wypraktykuję, i podzielę się z Wami moimi uwagami.Tak samo i wy możecie swoje uwagi wpisywać, będą mile widziane. WIĘC GOTUJMY RAZEM !!! Jak pożyję jeszcze z pół wieku, to może damy radę -:)